Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zieloności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zieloności. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

spacer po Błoniach Wilanowskich




Pamiętam pola, mozolne skupowanie od rolników wąziutkich pasków gruntów rolnych. A teraz tam miasteczko, szerokie ulice, światła, linie autobusowe, trawniczki, ławeczki, nowe bloki, niewielkie osiedla.




Czyste, nowoczesne, estetyczne, ale nijak nie składające się w jedną wielką harmonijną całość. Hałas od głównej alei błoto, kałuże na nówka sztuka chodnikach (spacer w deszczu) i architektura budynków nieciekawa, zarówno w koncepcji ogólnej, jak i w detalach.




Pozostawione nieliczne drzewa trochę oswajają otoczenie, bardziej jednak budzą żal. Sierotki pojedyncze lub w niewielkich grupach. Jestem maniaczką zalesiania, zadrzewiania.




Świątynia Bożej Opatrzności z daleka robi wrażenie, ale im bliżej, tym gorzej. Nadal w budowie, cała w rusztowaniach, może jeszcze wypięknieje. Tu koparka, tu góra piachu, ale to jeszcze nic, zniknie. Najgorsze obudowanie stałe, brzydkie, za blisko, za wielkie, zasłania.



zdjęcia: xbw

piątek, 14 marca 2014

dziewczynka z rosyjskiej bajki




Na blogu IwoX zachwyciłam się powyższą ilustracją do bajki. Na szczęście otrzymałam zgodę (dziękuję!) i czmychnęłam do siebie z nową zdobyczą.  Mam nieustającą fazę na kolor zielony, od niedawna na brzozy i w ogóle lubię obrazki wszelkie, byle dobrze skomponowane. A ten tutaj ścina z nóg. Podziwiam tak wymowna prostotę. Malował niejaki Игорь Олейников.


środa, 22 maja 2013

miasting





Lubię wędrować przed siebie, dawno nie wałęsałam się po świecie, a ciągnie. Wędruję więc sobie przez miasto. Im więcej czytam prozy Mironowej, tym silniej "coś" znowu, po latach, wyciąga mnie z domu. A zwany Z od czasu do czasu pomaga i wyruszamy w miasto razem. Czasem wolę sama. Ale z Z jest ciekawiej. Opowiada. Czyta teraz Miguela de Unamuno i jakieś dwie powieści Philipa K. Dicka, zupełnie nie fantastyczne. Słucha płyt z szantami w nietypowych wykonaniach (Tom Waits, Iggy Pop, Patti Smith, Johnny Depp, Marc Almond, Nick Cave, Macy Gray). Lubię szanty, też chętnie posłucham. O Unamuno czytałam kiedyś na fali wchłaniania wszystkiego co hiszpańskie bądź latynoskie, przeczytałam jego "Ciotkę Tulę". Fala hiszpańska odpłynęła razu pewnego niespodziewanie, ale nie na zawsze. Cieszyłam się jak dziecko słysząc w słuchawkach język, kiedy oglądałam niedostępny inaczej mecz Janowicza. Od razu meczyk i tak spektakularny nabrał dodatkowego wymiaru.





W Łazienkach, krótka przerwa w wędrowaniu.



zdjęcia: xbw


środa, 16 stycznia 2013

nareszcie coś da się oglądać w tej telewizji


Zwierzyniec kochany ale i męczący, ja nieprzyzwyczajona. Na szczęście banda myśląca i współpracująca, stosunkowo łatwa w komunikacji i zarządzaniu. Wprawiam się. Lubię mądre istoty :) Ale zwierz to zwierz, warczy, szczeka, a moja misja, to przywoływać do porządku, bo sąsiedzi. Więc non stop uciszam, grzeczne, słuchają, wytresowane, no ale reagować muszę. Ciągle też mają drobne zatargi między sobą. I robią zbyt wcześnie pobudkę przez wskakiwanie. Na mnie.

Obejrzałam powtórkę Janowicza, właściwie skrót, bo tłukli cztery bite godziny, równocześnie pilnując kota przed jednym z psów. I kociej miski przed psami.

Obserwuję rozmaitość ludzkich sylwetek damskich i męskich biegających po australijskich kortach. Dwa kanały sportowe transmitują najsmaczniejsze tenisowe kąski. Konsumpcja inaczej. Telewizor dwumetrowy wypas po pachy i jeszcze HD. Grzech nie skorzystać. Przespałam Agnieszkę i Jerzyka zwycięskich po II rundzie, a wszystko przez tv myZEN, którą znalazłam na tutejszej kablówce. Zamarłam przed ekranem z zachwytu na bite dwie godziny non stop! Dzika dziewicza natura, ruch, ale obrazu, bo kamera statyczna. Najpiękniejsze miejsca kuli ziemskiej, góry, wybrzeża, wodospady, wysepki, archipelagi, plaże, skały, kamienie, morza zieloności, delikatny szum wody uderzającej o brzeg, a wszystko bez obecności człowieka, bez dezintegrującego samoistną harmonię podkładu muzycznego, bez lektora. Delikatnie pojawiają się na chwilę napisy, dla pragnących WIEDZIEĆ, który to zakątek świata akurat czaruje ich zmysły. Jak dobrze, ze cywilizacyjny postęp wykorzystuje się także i do takich celów. Część z lotu ptaka sfilmowana. Chciałabym być operatorem w tv myZen :) Jaka ta nasza Ziemia piękna, zachwycająca, niesamowita. Czemu chcemy mieć wszędzie beton, asfalt, wieżowce. Chcemy?