Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

wtorek, 4 marca 2014

"Grawitacja"



Pogalopowałam ze stadem i obejrzałam "Grawitację". Akurat napatoczyła się okazja, film wepchnął się bez kolejki, stawiam ptaszek i wracam do własnego klucza. Bo 7O, bo musiałam odreagować, bo syn prosił kilka razy, bo mogłam. Zasadniczo filmy OGLĄDAM, nie ZALICZAM, ale od każdej reguły istnieją wyjątki. No, to wytłumaczyłam się z grubsza przed sobą i światem.

Męki trwały 4/5 czasu, końcówka, powiedzmy od momentu ostatniej przesiadki Sandry, trochę mnie wciągnęła. Ilość absurdów w "Gravity" przerasta wszelkie granice (mojej) tolerancji w ramach dla dobra filmu. Ani przez chwilę nie miałam złudzenia, że akcja dzieje się w kosmosie, widziałam kamery, reflektory, podnośniki, ekran i sztab ludzi w tle, nie bawiłam się dobrze, muzyka drażniąca, teksty żenujące.

W niektórych filmach granice upraszczania nie istnieją. Twórcy tego skrócili dziesiątki tysięcy kilometrów i uznali, że będzie dobrze, jeśli wszystkie obiekty, od śmieci, poprzez szczątki, odłamki, różnego rodzaju satelity, sputniki, promy, stacje kosmiczne, będą krążyły wokół Ziemi na takich samych lub mocno zbliżonych orbitach.

Zrelaksowani astronauci... Pamiętam doskonale film "Apollo 13", oparty na faktach (czytałam też książkę).  Przypomniał mi się też Felix Baumgartner i jego nieprzyjemne wrażenia z krótkiego lotu wznoszącego w ciasnej kapsule ubranego w kosmiczny skafander, przeżywane przed jego słynnym skokiem. Było mu klaustrofobicznie, zimno, zaparowała szybka w hełmie. Dyskomfort skrajny.

Jest jednak w "Grawitacji" kilka uniwersalnych mądrości życiowych, dla których warto film obejrzeć. Kosmos to obszar nieprzewidywalny, niezbadany, nierozpoznany, nierozczytany, niepodporządkowany, nieprzyjazny człowiekowi i nie będzie tak łatwo w nim się zadomowić, jak myślano rozpoczynając jego podbój.

A teraz idę zrobić sobie kawę. Huston, czy mamy jakieś mleko?

Grawitacja
Gravity
USA, Wielka Brytania 2013
Reżyseria: Alfonso Cuarón
Scenariusz: Jonás Cuarón, Alfonso Cuarón

5 komentarzy:

  1. Ja dopiero mam przed sobą ... Waham się, ale zapewne zwg. na w.w. kosmos - w końcu uzależnienie od SF wygra. ;D
    Popatrz tylko jak to amełykańska polityka ma wpływ na to który z Maliniastych dostanie next time Oskara. Nie żebym była złośliwa, w końcu Sandra to taka "utałentowana" aktorka X,D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj, naprawdę pięknie widać Ziemię, a te wszystkie błękity pozytywnie i łagodząco wpływają, jak obraz łąki albo czystego nieba. Kosmosu zbyt wiele nie pokazali, jedynie Ziemia i te fruwające złomy. Reszta była ciemnością ;) Sandra przeciętna, ale choć tyle dobrego, że niedenerwująca za bardzo.

      Usuń
    2. A znasz książkę? Tess Gerritsen "Grawitacja". Nie ma bezpośredniego przełożenia, ale rdzeń podobny.

      Usuń
    3. Błękit zawsze mnie relaksuje. Nie wiedziałam, że to na podstawie książki a tak swoją drogą czy to nie żenujące, że panów reżyserów nie stać już na własny pomysł? Z drugiej strony takiej autorce z pewnością opłaca się taka reklama i grosza zarobi kobiecina. Raczej obejrzę, choć nie wiem kiedy. Na razie nadrabiam zaległości.

      Pozdrawiam i dzięki za szczerych słów parę - dzięki czemu nie będzie (jakby co) zawodu później. Mnie tam kosmos pociąga w każdej formie. ;D

      Usuń
    4. No bo to nie na podstawie książki. Tak wszędzie czytałam. Syn Alfonsa i Alfonso podani są jako scenarzyści. Dziwne, bo wstępne podobieństwo jest ewidentne. Czytałam na Filmwebie, ale w komentarzu, że prawa filmowe do "Grawitacji" nabył od Tess George Clooney. Książka wydana w 1999. A scenariusz podobno leżakował 4 lata, czekano na rozwój techniki umożliwiający nakręcenie filmu według wizji reżysera. Nie chce mi się robić dochodzenia, po prostu teraz wezmę i przeczytam książkę nie wnikając w "prawokrację".

      Szczerych słów ci u mnie dostatek, proszę bardzo :)

      Usuń